
14.09.2026 r.
Zdjęcie główne to festyn demonstracyjny mieszkańców Obornik którzy głośno domagali się utworzenia w Obornikach Powiatu 🙂

- 14 września 1970 r. urodził się Robert Czarnota wychowanek MKS Sparta Oborniki i Jerzego Stepki, uczestnik pierwszej edycji Piłkarska Kadra Czeka z roku 1985. Finałowy mecz edycji do którego awansowała drużyna z Obornik odbył się w Warszawie przy ulic Łazienkowskiej jako przed mecz Legi Warszawa z Górnikiem Zabrze. Oborniczanie zajęli w tym turnieju II miejsce. Robert Czarnota wspólnie z kolegami szybko zasilił szeregi pierwszego zespołu Sparty i pod okiem Ireneusza Bartoszaka w 1991 wywalczyli historyczny awans do klasy okręgowej. Kolejny awans to klasa międzyokręgowa (odpowiednik dzisiejszej 4 ligi) Po reorganizacji rozgrywek i spadku do klasy okręgowej, Robert Czarnota świętował awans do IV ligi, kończąc przygodę z I Spartą Oborniki. W lipcu 1999 r. Robert wspólnie z kolegami którzy nie mieścili się w pierwszym zespole przystąpili do rozgrywek B klasy jako Sparta II Oborniki. Zespół kolejno awansował do A klasy i Klasy Okręgowej. Sparta II Oborniki prowadzona przez Ireneusza Bartoszaka na koniec sezonu 2000/2001 r. zajmując II miejsce w A klasie, wywalczyła sobie awans do klasy okręgowej. Niestety względy organizacyjne zdecydowały o tym że drużyna nie wystartowała w nowym sezonie, a większość zawodników swoją przygodę z piłką kontynuowała w Rożnovii Rożnowo. Robert Czarnota nie tylko był zawodnikiem Rożnovii, ale także przez pewnie czas jej grającym trenerem w duecie z Krzysztofem Siewrukiem. Po zakończeniu przygody w Rożnovii Robert gra w drużynie oldbojów Sparty Oborniki. W czasie swoje przygody z piłką koledzy z boiska mówili na Roberta – Keegan

- 14 września 1980 r. Związek Nauczycielstwa Polskiego w Obornikach zorganizował Jesienny Festyn w Kiszewie, połączony z grzybobraniem, zabawami dla dzieci i zabawą taneczną. Festyn zgromadził 129 uczestników.

- 14 września 1997 r. Obornicki Ośrodek Kultury wspólnie z Obornickim Centrum Sportu zorganizowali imprezę pt. Oborniki – Obornikom Śląskim. Wśród wielu konkurencji w których zmagali się przedstawiciele obu miast było m.in. dojenie kóz. Sprawniejszy w tej dziedzinie okazał się burmistrz Obornik Jacek Koralewski. Na imprezie pojawiło się kila tysięcy oborniczan.


Gazeta Obornicka nr 11 z 3 października 1997 r.
- 14 września 1997 r. w Rożnowie odbyły się sołeckie dożynki

- 14 września 1999 r. w Ziemi Obornickiej ukazał się wywiad z Grzegorzem Kijkiem na temat powstania II drużyny piłkarskiej Sparty Oborniki

- 14 września 2003 r. podczas meczu o mistrzostwo B klasy między GKS Golęczewo, a Wartą Ocieszyn doszło do incydentu w którym interweniować musiał obserwator Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej w Poznaniu. Na 15 minut przed końcem spotkania grając na wyjeździe Warta Ocieszyn prowadziła 2:0. Broniąc korzystnego wyniku w ferworze walki jeden z piłkarzy Warty zagrał piłkę ręką, za co został ukarany czerwoną kartką. Decyzja sędziego nie spodobała się pozostałym zawodnikom z Ocieszyna, którzy z pretensjami ruszyli w jego kierunku. Pod presją obserwatora WZPN sędzia przerwał mecz, a wynik ostatecznie został zweryfikowany na 3:0 dla Golęczewa, którego trenerem był wówczas Zbigniew Małachowski.
- 14 września 2009 tak wyglądało zaawansowanie prac związanych z budową małej elektrowni wodnej na rzece Wełnie

- 14 września 2011 r. przedstawiciele Urzędu Miejskiego w Obornikach przeprowadzili odbiór ulic na osiedlu Bielawy w Obornikach. Firma BUDRO zakończyła trwające od początku maja prace na ulicach Gen. T. Kutrzeby, Gen. S. Maczka, Gen. M. Bałtucia oraz Gen. R. Abrahama. Inwestycja polegała na budowie jezdni, chodników i zjazdów z kostki brukowej betonowej oraz kanalizacji deszczowej na łącznej długości 556 m. Łączna wartość przeprowadzonych prac wynosiła 712.212,69 zł

- 14 września 2013 r. odbyły się w naszym mieście I Mistrzostwa Obornik w Kolarstwie Szosowym. Prawie 13. kilometrową trasę wiodącą ulicą Towarową w kierunku Rożnowa a następnie w stronę Łukowa i z powrotem pokonało 40 zawodników. Klasyfikacje podzielono na kategorię wiekowe oraz rodzaj roweru na którym startowano: MTB i szosowy.
Na krótkich dystansach brali udział także najmłodsi kolarze (Mikołaj Gładecki, Wojciech Gładecki, Stanisław Pitrzak, Mikołaj Knychała, Kasia Wiśniewska, Franek Goźdź, Przemek Szymczak). Dzieci w nagrodę otrzymały medale oraz słodki upominek.
Najlepsi zawodnicy w poszczególnych kategoriach otrzymali pamiątkowe statuetki, kolarskie koszulki i tradycyjną butelkę szampana. Nagrody uczestnikom wręczyli Burmistrz Obornik Tomasz Szrama oraz dyrektor OCS Jacek Okpisz.
Ostatnim akcentem zawodów było wspólne zdjęcie kolarzy, którzy umawiali się na kolejny wyścig już za rok.

Wyniki:
OPEN
1. Artur Sławski
2. Borys Chwiłkowski
3. Jarosław Troszczyński
Kobiety
1. Natalia Stefańska
2. Anna Stocka
3. Magdalena Borkowicz
MTB
1. Marcin Marcinkowski
2. Jan Andrzejewski
3. Przemysław Gronostaj
M20
1. Patryk Wielgosz
2. Adrian Szymot
3. Mateusz Rezlewicz
M30
1. Jarosław Troszczyński
2. Dariusz Waleriańczyk
3. Marek Brudnicki
M40
1. Tomasz Wiśniewski
2. Marcin Lange
M50
1. Artur Spławski
2. Marek Mierzwiczak
3. Sławomir Jakubiak
M60
1. Roman Laskowski
Niepełnosprawni
1. Dariusz Pytlak
2. Michał Kwiatkowski
- 14 września 2013 r. odbył się III Metropolitalny Spływ Kajakowy, który po raz pierwszy zakończył się w Obornikach. Impreza współorganizowana przez Biuro Metropolii Poznań oraz Obornickie Centrum Sportu, Urząd Miejski w Obornikach i Obornickie Stowarzyszenie Wodniackie APLAGA przyciągnęła ponad 125 kajakarzy z całej Wielkopolski. Dodatkową atrakcją był Wyścig Kajakowy o Puchar Burmistrza Obornik, w którym wystartowało 9 załóg. Spływ zakończył się na ul. Wodnej, gdzie burmistrz Obornik Tomasz Szrama wręczył zwycięskiej załodze puchar za wyścig. Warto również zauważyć, że w imprezie brały udział wspaniałe olimpijki: Izabela Dylewska oraz Elżbieta Urbańczyk.

- 14 września 2016 r. Burmistrz Obornik Tomasz Szrama oraz Starosta Obornicki Adam Olejnik, wraz ze swym zastępcą Andrzejem Okpiszem podpisali porozumienie dotyczące współpracy w zakresie budowy kolejnych dróg z udziałem ministerialnego dofinansowania.
Głównym celem takiej współpracy jest, jak czytamy w porozumieniu zwiększenie spójności komunikacyjnej obszaru oraz poprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego. A wyjaśniając bliżej, Gmina wnioskuje o dofinansowanie budowy dróg będących w jej zarządzie, Starostwo o odcinki powiatowe, lecz oba przedsięwzięcia razem mają wspólny cel, o wsparcie którego się staramy. Po otrzymaniu dotacji drogi te razem (wraz z istniejącymi już odcinkami) ułatwią komunikację, tworząc spójny system komunikacyjny.

W ramach naszego przedsięwzięcia nazwanego oficjalnie „Poprawa bezpieczeństwa ruchu i wzrost spójności komunikacyjnej w miejscowości Oborniki poprzez rozbudowę dróg gminnych nr 271508P (ul. Droga Leśna), nr 271551 (ul. Puławskiego) i ciągu ulic: Przylesie, Wybudowanie, Bielawska” po otrzymaniu dofinansowania powstanie łącznie prawie 2,5 km dróg. Podpisanie porozumienia burmistrz Szrama podsumował słowami: Nowoczesny samorząd nie jest organem zamkniętym, a kluczem do sukcesu jest zawsze udana współpraca. Dzięki wspólnym działaniom można osiągnąć bardzo wiele, a dowodem tego są inwestycje, jakie już dotychczas wykonywaliśmy wspólnie Powiatem Obornickim, w tym tę największą, czyli rozbudowę obornickiego szpitala. Podpisane porozumienie to kolejny rozdział połączonych działań, których efektem będzie nowoczesny, bezpieczny i ułatwiający komunikację system drogowy.
- 14 września 2016 r. odbyły się pierwsze zajęcia w Bibliotecznym Kąciku Malucha. Wspaniała pogoda pozwoliła, żeby usiąść na kocykach i poduchach przed budynkiem biblioteki. Podczas spotkania najmłodsi poznali Kemushiego, małą gąsienicę, która stała się pięknym motylem. A to wszystko dzięki Papierowemu Teatrowi Kamishibai.

- 14 października 2020 r. zmarł najstarszy żyjący żołnierz II wojny światowej z terenu ziemi obornickiej Roman Gierka. Był więzień obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Harcerz, żeglarz, organizator ruchu oporu w Obornikach w okresie II wojny światowej. Gdy została powołana Tajna Organizacja Harcerska, włączona szybko do Szarych Szeregów, Roman Gierka ps. „Marian” został jej komendantem na powiat obornicki. Aresztowany wspólnie z kilkoma kolegami podczas akcji przeprowadzonej przez konfidenta gestapo o nazwisku Wiśniewski trafił do więzienia, a następnie obozu koncentracyjnego. Z okazji jubileuszu 100. rocznicy urodzin odznaczony został medalem „Obrońcy Ojczyzny 1939-1945” . To prawdziwy zaszczyt dla mnie poznać osobę o tak pięknej historii zapisanej odwagą, patriotyzmem i szacunkiem dla innych – mówił wojewoda wielkopolski Łukasz Mikołajczyk. Roman Gierka urodził się 20 stycznia 1920 r. w Obornikach. Po ukończeniu nauki w szkole powszechnej uczył się w Szkole Wydziałowej w Obornikach oraz Gimnazjum w Poznaniu, gdzie następnie kontynuował naukę w Miejskiej Szkole Handlowej. W 1936 r. wstąpił do harcerstwa, był drużynowym, a potem członkiem Komendy Hufca w Obornikach. Posiada stopień podharcmistrza.
W młodości działał w wielkopolskim harcerstwie, był aktywnym drużynowym drużyny żeglarskiej. Kiedy nadeszła wojna, brał udział w ruchu oporu. Gdy została powołana Tajna Organizacja Harcerska, włączona szybko do Szarych Szeregów, Roman Gierka ps. „Marian” został jej komendantem na powiat obornicki. Wstąpił do AK. W 1944 roku w powiecie obornickim była wielka wsypa. Dopomógł w tym prowokator gestapo Wiśniewski. Gierkę aresztowano 8 sierpnia 1944 roku, gdy Aktion Apfelbach zataczała szerokie kręgi. Śledztwo i tortury w poznańskim gestapo zakończyły się wydaniem wyroku śmierci dla całego podziemia. W gestapo od oficera o nazwisku Amt otrzymał „propozycję nie do odrzucenia”: pójście na współpracę albo wymierzona mu zostanie kara śmierci. Ta ostatnia możliwość mogła być zamieniona na pobyt w obozie koncentracyjnym.
Tak też ostatecznie się stało. Trafił 8 sierpnia 1944 r. do aresztu w Domu Żołnierza w Poznaniu, potem do obozu w Żabikowie, wreszcie do Hartmannsdorfu (obecnie Dolny Śląsk) będącego podobozem Gross-Rosen, skąd ruszył w „marszu śmierci” do KL Buchenwald.
Dzień wcześniej, jak można przeczytać w jego relacji spisanej przez Janusza Skowrońskiego: Matka opowiedziała mu swój sen. Widziała w nim syna, którego czeka daleka, straszna droga, trudności, a w końcu i tak trafiającego do obozu. Nazajutrz Roman pożegnał się z kolegami i nie skorzystawszy z propozycji gestapowca, wybrał „wyśniony” obóz. Jakoś to będzie, ważne jest życie…
14 września 1944 roku został tam numerem 63859. Gierka wspomina Gross-Rosen jak przedsmak piekła, psy, bicie i poruszanie się biegiem, wszędzie biegiem. Potem na blok. Jak większość, pracował w pobliskim kamieniołomie. Potem budował tak zwany mały obóz oświęcimski, bo Niemcy już w październiku planowali częściową ewakuację do Gross-Rosen więźniów z Auschwitz. Dostał swój numer obozowy, błędnie zresztą zapisany przez pisarza na liście transportowej. Gdy 13 listopada trafił do filii Hartmannsdorf, już pierwszej nocy ktoś w baraku podmienił mu pasiak na gorszy i zniszczony i ukradł buty z drewnianą podeszwą.
Młody Gierka szybko uczył się nowego porządku w innej rzeczywistości. Otrzymał zadanie drążenia podziemnych korytarzy w skałach dla przyszłej fabryki zbrojeniowej. Warunki potworne, praca po 12-16 godzin, głód, wilgoć, baty wachmanów. Zachorował. Straszna gorączka, ponad 40 stopni. Spędził kilka dni na rewirze, bloku przeznaczonym na prymitywny szpitalik. Uratował go współwięzień, krakowski lekarz Zygmunt Kulig. Po kilku dniach powrócił do sztolni położonych cztery kilometry za obozem. Więźniowie dochodzili tam pieszo, każda zmiana liczyła około setki więźniów. Wyniszczająca, nieludzka praca powodowała dużą śmiertelność.
Raz w tygodniu ciężarówka z Gross-Rosen dowoziła do Hartmannsdorfu pięćdziesięciu nowych więźniów. Z powrotem zabierała zwłoki, więc stan obozu się nie powiększał. W Hartmannsdorfie kapo Nowak z Rawicza bił okrutnie, szczególnie tych, którzy wolno pracowali. Pan Roman sam widział, jak pewnego razu Nowak zbił dwóch Belgów tak, że ci po kilku dniach zmarli. W tunelach nader często dochodziło do obrywania się skał i wypadków. Raz taki odłamek spadł mu na nogę. Miał dużo szczęścia, bo tylko na nogę. Wtedy uwierzył w Opatrzność, w to, że jednak Bóg nad nim czuwa. Ze złamanym palcem stanął na apelu pewnego mroźnego lutowego poranka, kiedy wachmani zarządzili wymarsz z Hartmannsdorfu. Nie wiedział dokąd idzie, nie wiedział, że będzie to marsz śmierci. Roman Gierka pamięta dokładnie datę wymarszu – było to 16 lutego 1945 roku. Kazano więźniom ustawić się w piątkami w szeregu. Kolumna liczyła ich dwadzieścia. Z przodu i z tyłu wachman z karabinem gotowym do strzału. Poszli na zachód, klucząc po drodze. Spuchnięta noga nie mieściła się w bucie, więc szedł boso, pomimo mrozu poniżej 10 stopni. Kiedy któryś z więźniów z wycieńczenia upadł i został dobity strzałem wachmana, Gierka spróbował wziąć po nim buty. Okazały się za ciasne, więc dalej szedł boso. Udało się za drugim razem. Musiał przy tym uważać, bo esesman z przodu kolumny mógł w każdej chwili odwrócić się i za to go zastrzelić. Ten idący z tyłu kolumny pozwolił mu wziąć buty po kolejnym zastrzelonym więźniu.
Jak sam opowiadał, wyszło ich z obozu prawie tysiąc. Pierwszego dnia doszli do miasteczka Seidenberg (Zawidów), gdzie umieszczono ich w dużej siedzibie tamtejszej Hitlerjugend. Potem nieoczekiwanie wzięli kierunek na południe, do Zittau. Po drodze przeszli obwodnicą Drezna, jak wspomniał pan Roman: Wszędzie czuliśmy unoszący się w powietrzu swąd spalenizny, widzieliśmy dymiące w oddali miasto. Wtedy ktoś z wachmanów powiedział głośno: Dresden. A było to kilka dni po zbombardowaniu miasta przez aliantów. Po miesiącu, gdy dochodzili do dużego obozu, nikt z więźniów nie orientował się, dokąd dotarli. Do samego końca 450 kilometrowej drogi poruszali się pieszo do KL Buchenwald, pokonując średnio po ok. 26 km dziennie.
Gdy 12 marca przekraczali bramę KL Buchenwald, skrupulatny obozowy pisarz odnotował nadejście z Hartmannsdorfu z ponad tysiąca więźniów jedynie: 399 wynędzniałych ludzkich wraków. Jego zapisano na czwartej stronie po pozycją nr 188. Byliśmy słabi, po wycieńczającej pracy przy drążeniu sztolni ledwo szliśmy. Ci, co padali, nie mieli siły, by powstać i iść dalej. Wtedy padał strzał. Czasem kilka. Nikt nie zbierał ciał, pozostawiano je przy drodze, czasem usuwano do rowu – wspominał „marsz śmierci” Roman Gierka.
W Buchenwaldzie Roman Gierka przeżył śmierć kliniczną. Z wycieńczenia, głodu i wskutek katorżniczego marszu, gdy doszedł do obozu, ważył niewiele ponad 30 kilogramów. Świadomość wróciła dopiero po pięciu tygodniach. Wtedy ponownie zrozumiał, że „ktoś” nad nim czuwa. Wiara w Boga pozwalała mu przetrwać najgorsze chwile. Jak opowiedział Janusz Skowroński, autor książki „Arbeitslager Hartmannsdorf zapomniana filia Gross-Rosen”, gdy więźniów pogoniono w dalszą drogę do kolejnego obozu Roman Gierka został na miejscu udając zmarłego. Gdy nadchodziło komando zbierające trupy dołączał się nierozpoznany do niego.
11 kwietnia, słysząc nadchodzące wojska armii amerykańskiej generała Pattona, więźniowie wzniecili powstanie. Obóz Buchenwald został wyzwolony. Po kilkunastu dniach ktoś wręczył mu dokument. Potwierdził go własnym odciskiem palca. Dwujęzyczny, niemiecko-amerykański ausweis głosił, że jest on wolnym człowiekiem i może wracać do Polski. W Obornikach zjawił się 21 czerwca 1945 roku. Dwa lata później współtworzył w Obornikach Związek Więźniów Politycznych. Z zawodu był księgowym. Pracował komunalnej kasie, banku, był też dyrektorem Obornickich Fabryk Mebli i Zakładów Drobiarskich.
Roman Gierka jest autorem licznych opracowań i biogramów poświęconych mieszkańcom powiatu obornickiego. Sam stworzył 9-tomowy maszynopis zasłużonych mieszkańców ziemi obornickiej. Angażował się bardzo aktywnie w działania różnych organizacji: kombatanckich, sportowych, emeryckich i regionalnych, członek Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej oraz Stowarzyszenia Szarych Szeregów. Minister Obrony Narodowej w 2003 r. mianował Romana Gierkę na stopień porucznika. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Oświęcimskim, Krzyżem AK, Medalem Wojska, Srebrnym Krzyżem Zasługi dla ZHP z Rozetą i Mieczami.
Autor wielu opracowań historycznych dokumentujących losy mieszkańców powiatu obornickiego w XX wieku takich jak: „Harcerze powiatu obornickiego okresu lat 1918-1945”, „Zbrodnie i dyskryminacja ludności powiatu obornickiego 1939-1945”.
Jest najprawdopodobniej ostatnim żyjącym Polakiem, który przetrwał piekło Hartmannsdorfu. Uznany za zasłużonym dla gmin Oborniki i Rogoźno. Odznaczany, szanowany i podziwiany. Pracował zawodowo do 95 roku życia, gdy złożył ponad 30 stronicową analizę bilansu jednej ze spółek budowlanych, którą badał. Do końca swojego życia publikował artykuły w Zeszytach Historyczno – Literackich wydawanych przez Gminę Oborniki
14 Września
– Słońce znajduje się w znaku Panny
– Imieniny obchodzą: Albert, Jan, Roksana
– Osoby urodzone 14 września mają wybitne zdolności analityczne. Są wiernymi przyjaciółmi. W miłości mogą być narażeni na niezgodę. Osoby te są bystre, przenikliwe. Zgłębiają tajniki przyrody.
Święta:
Nikaragua- Rocznica bitwy pod San Jacinto
Warmia i Mazury- Święto Buraka i Ziemniaka
Kościół katolicki- Święto Podwyższenia Krzyża Świętego
Urodzeni 14 września: Georgina Tarasiuk- piosenkarka, Ayo- piosenkarka
Zmarli 14 września: Patrick Swayze (2009)- aktor, tancerz
2001- premiera filmu Quo Vadis
2009- ukazał się pierwszy numer Dziennika Gazeta Prawna
Opracowanie: Krzysztof Nowacki